_

wtorek, 26 października 2010

Castlevania Ressurection

Mało kto pamięta, że jednym z tytułów startowych Dreamcasta w Stanach Zjednoczonych miała być Castlevania Ressurection od Konami. Przez różne, bliżej nikomu nie znane powody gra nie pojawiła się w dniu startu konsoli Niebieskich. Jej premiera została przełożona następnie na styczeń roku 2000, by później na zawsze zniknąć z list wydawniczych. Nieoficjalnie stało się tak przez premierę PlayStation 2, które było hucznie zapowiadane przez Sony od dłuższego czasu. Czy jest więc czego żałować, jak w przypadku choćby niewydanego Max Payne'a, HoMM III czy Geist Force? Po odpowiedź na to pytanie zapraszam do rozwinięcia, gdzie przeczytacie krótkie info na temat jedynej części sagi Castlevania, która miała wylądować na naszej kochanej konsolce. 


Akcja gry miała rozgrywać się w roku 1666, czyli tuż przed tym, co działo się w pierwszej części uwielbianej przez tysiące Graczy serii. Głównymi bohaterami mieli zostać Sonia i Victor Belmontowie, którzy są zabójcami wampirów już od wieku XVIII. W Castlevania Ressurection ich zadaniem miało być powstrzymanie Draculi, przez co musieli cofnąć się w czasie o przeszło sto pięćdziesiąt lat.



CR w założeniach miała przypominać początkowe, w niektórych kręgach kultowe edycje sagi, z Symphony of the Night na czele. Miała być więc eksploracja zamku Draculi oraz jego najbliższych okolic, rozwiązywanie zagadek oraz częsta walka z różnego rodzaju potworami. Na drodze Sonii i Victora miały bowiem stanąć nie tylko sztampowe do bólu kościeje, ale także widoczne na jednym ze screenów trójgłowe węże czy rycerze w masywnej zbroi. Szkice koncepcyjne pokazują, że autorzy mieli naprawdę dużo pomysłów, co widać szczególnie chociażby po rysunku przedstawiającym Rycerza na Nieśmiertelnym Koniu lub olbrzymich rozmiarów kata. Jak widać, miało być ciekawie.


Miało być też nadzwyczaj ładnie. Screeny przedstawiają ostre tekstury otoczenia, dobrą grę świateł oraz bogactwo detali. Wszystko to pomimo tego, że CR było gotowe w około 40%. Warto wspomnieć, że gra doczekała się krótkiej wersji demo, która pokazywała tytuł ukończony zaledwie w 25%. Otrzymali ją testerzy serwisu IGN na początku 2000 roku, na krótko przed skasowaniem pozycji z listy wydawniczej Konami.



Choć gra nigdy nie została wydana, jej wersja beta do dzisiaj jest w posiadaniu anonimowego Gracza, który w 2003 roku zapłacił za nią 3000 Euro. Niestety, nie wykazał żadnej inicjatywy i postanowił nie dzielić się swoim łupem z innymi fanami Dreamcasta. Kto wie, może kiedyś zmieni zdanie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz