_

niedziela, 29 sierpnia 2010

Irides: Master of Blocks - recenzja

Ostatnie miesiące ubiegłego roku dla posiadaczy DC były naprawdę obfite, bowiem na ich ulubionej konsoli pojawiły się aż dwie nowe gry. O jednej z nich jest głośno aż do dzisiaj. Na myśli mam Rush Rush Rally Racing, bardzo dobrą ścigałkę wydaną przez RedSpotGames. Premiera drugiej przeszła bez większego echa i obecnie mało kto o niej pamięta. A przecież Irides Master of Blocks w żadnym wypadku na to nie zasługuje.



Tytuł należy do gatunku gier logicznych. Jak w większości tego typu produkcji zabawa opiera się na układaniu klocków i łączeniu ich w jednokolorowe grupy. Dokładnie jak w Tetrisie, klocki te spadają nam z góry ekranu i to my decydujemy o tym, w jakie miejsce mają upaść. Każda pojawiająca się figura to kwadrat składający się z czterech elementów. Ich ułożenie możemy oczywiście zmieniać, naciskając odpowiednią ilość razy przycisk A. Kiedy już scalimy ze sobą kilka elementów mamy dosłownie moment na dołożenie kolejnej partii i co za tym idzie szansę na zwiększenie masy punktowej, jaką zdobędziemy za całość. Jest to system żywcem przeniesiony z Lumines (PSP), czego sami autorzy nie ukrywają.


Samotny Gracz może liczyć na ponad dwadzieścia plansz. W kilku trzeba po prostu zdobyć określoną liczbę punktów. Natomiast reszta zadań została wzbogacona o różne ciekawe patenty (np. niszczenie 'środków wybuchowych'). Koniecznie muszę stwierdzić, że jest to stanowczo za mało. Całość wystarczy na mniej więcej pięć godzin gry. Po tym czasie zostaje masterowanie wyników i dzielenie się nimi z całym światem (ranking online działa na zasadzie haseł, który znamy choćby z R4).

Żywot Irides przedłuży się, gdy podłączymy do Dreamcasta na następnego pada i zaprosimy kolegę (lepiej koleżankę ;]). Twórcy gry przygotowali bowiem zaskakująco udany tryb multi z możliwością zabawy nawet w cztery osoby. Multiplayer obejmuje dwie opcje - coop i versus.


Pozycja wygląda znośnie, głównie ze względu na wysokiej jakości sprite'y. W sumie nic w tym dziwnego - tytuł jest konwersją z iPhone'a. Graficznie jest więc nieźle i Irides nie odrzuca na kilometr. Oprawa muzyczna to dźwięki z pogranicza techno i elektro. Są one moim zdaniem monotonne. Na pocieszenie możemy wrzucić płytę z naszymi ulubionymi piosenkami do paszczy DC i grać z własnym soundtrackiem.

Irides Master of Blocks to całkiem udana gra. Jej największą bolączką jest długość rozrywki. Chociaż, jak na produkcję niskobudżetową i tak nie jest źle i warto ją sprawdzić osobiście.

Ocena: 7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz