_

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Najlepsza gra 2008 roku na DC to...



Za najlepszą grę 2008 roku na DC uważam Wind and Water: Puzzle Battles. Nie tylko dlatego, że tytuł ów nie miał w zasadzie żadnej konkurencji (oprócz niego na rynku pojawił się także Last Hope w limitowanej liczbie egzemplarzy, ale w niego nawet nie chciało mi się grać z uwagi na mocno hardkorowy poziom trudności). Po prostu bronił się sam – dużą grywalnością, replayability oraz solidną oprawą. Puertorykańskie studio Yuan Works stworzyło grę z naprawdę górnej półki, o czym tylko świadczą pochlebne recenzje, jakie wystawiano jej na całym świecie. Zdanie zagranicznych pismaków podzieliłem również ja, oceniając ją na dziewięć (w skali dziesięciostopniowej). Pamiętam, że pozycja swojego czasu bardzo mnie wciągnęła i nie mogłem się od niej oderwać przez długie godziny... A przecież była to ‘zwykła’ gra logiczna, w której chodziło o przestawianie głupich klocków! Taki (daleki) kuzyn Tetrisa, można nawet powiedzieć.


W trakcie Świąt, w przerwach między oglądaniem po raz ósmy „Szklanej pułapki” i po raz dziesiąty przygód Kewina, wróciłem do kilku z odłożonych kiedyś na półkę gier na ‘Makarona’. Jak możecie się domyślać, jedną z nich było właśnie Wind&Water. Gra ta pozwoliła mi na kilka godzin zapomnieć o wiosennej pogodzie, jaka nawiedziła nasz kraj podczas Bożego Narodzenia, więcej – na bok poszły nawet wszelkie obowiązki. Z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, że ocena, jaką jej wystawiłem, była... jak najbardziej słuszna.

Główną osią gry jest oczywiście Story Mode. Podążamy po świecie, w międzyczasie pojedynkując się z różnymi postaciami, walcząc z czasem czy zdobywając określone punkty. Na mapie świata zadań jest bardzo wiele – dzięki temu zabawa z W&W trwa długie godziny. Twórcy gry oprócz tego przygotowali tryb dla dwóch Graczy czy sto specjalnych zadań, w których mamy określoną liczbę ruchów na oczyszczenie całej planszy z klocków. O ile na początku jest to proste, tak później sytuacja zmienia się diametralnie i rozwiązanie jednej zagadki potrafi zabrać co najmniej kilkanaście minut. Oczywiście kiedy już to zrobimy, uderzymy się po głowie i powiemy: Czemu nie wpadłem na to wcześniej? Przecież to takie proste ;)

Frajda z zabawy jest ogromna. Może doznania nie są takie, jak w przypadku mega-popularnego Lumines (PSP, PS2, PS3, XLA...), ale dużo nie brakuje. Największym moim zdaniem minusem gry jest wyśrubowany niemal do granic możliwości poziom trudności (co chyba staje się normą w nowych tytułach wydawanych na DC...). Po pierwszych levelach tego nie widać, aczkolwiek kiedy Gracz przejdzie mniej więcej 40% gry w Story Mode, pokazują się schody. I to takie, których normalny człowiek bez tysięcy bluźnierstw i rzucenia padem co najmniej pięć razy nie jest w stanie przeskoczyć! Czy ktoś narzeka na to, że obecne gry są za łatwe? Niech sobie odpali pozycję autorstwa Yuan Works, a natychmiast odszczeka te słowa!
Choć jest ciężko, gra jest źródłem naprawdę ogromnej uciechy. Tak jak mówiłem przed chwilką, każdy posiadacz DeCe będzie się przy niej doskonale bawił. Nawet jeżeli się w pewnym momencie zatnie w trybie Story na amen, odpali sobie Arcade, mając w poważaniu jakąś tam historię ;). Kolejną zaletą W&W jest ładna oprawa audiowizualna, której nie można się w żadnym aspekcie czepiać. Podsumowując – grajcie! Tytuł ten jest tego warty. Na chwilę obecną jest to moim zdaniem najlepsza gra logiczna na ‘Makarona’. Zobaczymy jednak na jak długo dziecko Yuan Works pozostanie liderem, bowiem na rynku wylądował już Irides: Master of Blocks, którego jeszcze nie testowałem. [Tomcio]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz