_

wtorek, 29 grudnia 2009

Moje wrażenia z R4

„R4 jest wysokiej jakości produkcją. Niech Was nie zmyli kreskówkowa dwuwymiarowa grafika 2D, która może niektórym osobom przypominać gry dla dzieci. To jest gra rozbudowana, z zajebistym, arcade’owym systemem jazdy, masą sekretów, wymagającym poziomem trudności oraz mega-miodnym rankingiem online, który niesamowicie motywuje do wykręcania coraz to lepszych wyników!” – to fragment ekskluzywnego materiału, który powstał po zaledwie dwóch godzinach gry spędzonych z „Rush’em...”. Po więcej szczegółów odsyłam do rozwinięcia postu, gdzie znajdziecie także niespodziankę, przygotowaną specjalnie na tę okazję!





Nadspodziewanie szybko w moje łapy wpadła w stu procentach grywalna wersja gry Rush Rush Rally Racing (iND – Rush Rush Rally Racing Repack). Byłem przekonany, że znalezienie odpowiednich plików zajmie znacznie więcej czasu, ale – dzięki Bogu – miałem duże szczęście i już wczoraj udało mi się ją wypalić na płycie CD. Warto wspomnieć o pewnych problemach, jakie napotkałem na mojej drodze. Najpierw okazało się, że ściągnięte archiwum jest uszkodzone (!). Jako przyszły informatyk pobuszowałem po opcjach WinRARa i znalazłem upragnioną komendę „Napraw archiwum”. Udało się zrobić to, co chciałem, ale przede mną pojawił się kolejny kłopot, czyli odpowiednie nagranie płytki. Z tym, jak się dowiedziałem z forum SSS, wielu osobom nie udało się uporać, ale mimo to ja dalej nie dawałem za wygraną... Zainstalowałem na kompie IMGBURN’a i ustawiłem prędkość nagrywania cedeka na 4x. Po dwudziestu minutach blaszak wypluł płytkę – momentalnie wrzuciłem ją do napędu konsoli. I co się okazało? Dupa Jasiu, gra się nie odpalała. Na początku myślałem, że ma problem z boot’em, więc użyłem Utopii. Moje przypuszczenia nie okazały się trafne, co tylko zepsuło mi humor. Zacząłem kombinować. Postanowiłem „przegrać” niedziałającą wersję R4. Ponownie wrzuciłem ją do PC i – przy pomocy Alcohola 120% - zrzuciłem obraz płyty na dysk twardy w formacie *.mds/mdf. Nowostworzony image wypaliłem, wrzuciłem do konsoli i, ku mojemu zdziwieniu, zadziałało!!! Bez żadnych już przeszkód zaliczyłem kilka początkowych wyścigów ;]

Jak więc widzicie, droga do wymarzonego celu nie była wcale taka prosta. Warto było się troszkę pomęczyć, bo R4 jest wysokiej jakości produkcją. Niech Was nie zmyli kreskówkowa dwuwymiarowa grafika 2D, która może niektórym osobom przypominać gry dla dzieci. To jest gra rozbudowana, z zajebistym, arcade’owym systemem jazdy, masą sekretów, wymagającym poziomem trudności oraz mega-miodnym rankingiem online, który niesamowicie motywuje do wykręcania coraz to lepszych wyników! W pierwszych chwilach spędzonych z „Rushem...” zaliczyłem jeno dwa wyścigi tylko po to, żeby sprawdzić, jak ten cały ranking działa. Później jednak wpadłem w trans, czego wynikiem jest 116. miejsce na świecie. Może nie jest najlepiej, ale chyba już nie mam się za co wstydzić. A zapowiadam, że to nie koniec! Przez półtora godziny zabawy udało mi się dotrzeć do dziesiątej planszy z kolei, wielkiego finału (i tam nastąpiła moja porażka). Można więc powiedzieć, że widziałem większość z tras przygotowanych dla jednego Gracza. Widać po nich, że autorzy przyłożyli się do pracy. Wszystko jest na swoim miejscu, nie brakuje też celowo ustawionych „przeszkadzajek” (jakieś budki, drzewa, zaparkowane auta...), których położenia należy się nauczyć, jeżeli chce się zaliczyć dany etap. Design każdego z nich jest fajny, jednak największą wadą zdecydowanej większości jest „krótkość”. Na przejazd jednego ‘lapu’ wystarczy czasem nawet 15 sekund. Wielu osobom jednak ten aspekt nie będzie przeszkadzał, ba!, czasem sam modliłem się w myślach, żeby zaraz był koniec. Zwłaszcza, gdy prowadziłem w wyścigu, a rywale „siedzieli mi na ogonie” ;).

Komputerowi przeciwnicy walczą na całego i już na najniższym poziomie trudności mogą dać się we znaki. Na początku miałem wrażenie, że nie potrafię w „Rusha...” grać – nawet gdy nie byłem ostatni, to i tak nie kwalifikowałem się do następnego wyścigu (przechodzi pierwsza trójka). Musiałem trochę przyzwyczaić się do sterowania, które przez pierwsze chwile sprawiało mi lekkie kłopoty. Nie trwało to na szczęście długo i już mniej więcej po trzydziestu minutach ciągłej gry czerpałem ogromną radochę z zabawy oraz wygrywania kolejnych wyścigów. Gdy opanowałem cały system, wziąłem się do poszukiwań wychwalanych pod niebiosa przez zagranicznych posiadaczy DC sekretów. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem już po chwili buszowania na pierwszym poziomie odkryłem... furgonetkę. Więcej do tej pory nie udało mi się znaleźć, ale jeszcze dużo przede mną. Samochody, które pełnią funkcje sekretów, nie są grywalne w trybie dla jednego Gracza, za to można rozbijać się nimi w opcjach multiplayer. W Grand Prix dostępnych jest tylko pięć aut, które określane są w trzech kategoriach – przyspieszeniu, prędkości maksymalnej oraz przyczepności. Oczywiście inaczej też wyglądają, jednak tutaj kształt nie ma większego znaczenia.

R4 wyróżnia się „smaczkami”, które znacznie wpływają na frajdę płynącą z gry. Wyścigi często mają miejsce na ulicach zatłoczonych miast, w związku z tym nie raz Gracz przejedzie pieszego, zostawiając na drodze czerwoną plamę. Podobnie jest w przypadku przechadzających się tu i ówdzie krów, z którymi kontakt nie jest przyjemny (zetknięcie się z jedną powoduje znaczny spadek prędkości). Nawet sygnał dźwiękowy w postaci klaksonu (pod przyciskiem ‘B’) nic tutaj nie pomoże ;).

Zaletą „Rush’a...” jest ładna grafika oraz nastrajająca pozytywnie do zabawy ścieżka dźwiękowa. Muszę jednak przyznać, że kod nie został do końca zoptymalizowany i w czasie większych przepychanek (5-8 pojazdów na ekranie) zdarzają się dropy animacji. Rzadko, ale zdecydowanie warto o tym wspomnieć. Zauważyłem również, że podczas zabawy we dwie osoby na split-screenie animacja lubi się pogubić. Nie wiem natomiast, jaka jest sytuacja, gdy do konsoli podłączone są cztery pady.

Takie są moje wrażenia po niecałych dwóch godzinach gry. Już teraz mogę spokojnie stwierdzić, że jest to prawdopodobnie najlepsza gra ‘domowej roboty’ w historii Dreamcasta, a już najlepsza gra od czasów pojawienia się na rynku Under Defeat. Podejrzewam, że już moje zdanie się nie zmieni – to będziecie mogli przeczytać w zbliżającej recenzji, która pojawi się, jak odpowiednio ogram najnowszą pozycję od Senile Team. Sądząc po ilości wolnego czasu, jaki mam do rozporządzenia w tym tygodniu, nastąpi to już niedługo ;P [Tomcio]

Przed Wami naprawdę unikalna rzecz, ekskluzywna okładka Rush Rush Rally Racing w wersji polskiej! Zachęcam do ściągania i drukowania!
OKŁADKA DO R4 PL!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz